Blog

Wniosek do Sądu Najwyższego dotyczący stronniczości Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie konwencji haskiej

Pantarey Fundacja na podstawie art. 61 ust 2 k.p.c. w związku z art. 61 ust 1 punkt 5 k.p.c. wniosła do Sądu Najwyższego o przystąpienie do postępowania dotyczącego skargi kasacyjnej Prokuratora Generalnego RP w sprawie krzywdzącego postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie zmieniającego postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie o niewydawaniu do Islandii dzieci pani Justyny Kozak.

Po analizie postanowienia I ACo 422/20 z dnia 8 grudnia 2020 r. w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie w związku z postanowieniem III Ns 45/19 z dnia 9 lipca 2020 roku w Sądzie Okręgowym w Lublinie fundacja stwierdziła, że zachodzi przesłanka umożliwiająca przystąpienie do sprawy na podstawie art. 61 § 1 punkt 5 k.p.c. w związku z art. 6 punkt 7 statutu Pantarey Fundacja wynikająca z bezpodstawnego zróżnicowania praw obywatelki pani Justyny Kozak w postępowaniu sądowym przed Sądem Apelacyjny w Warszawie. W przedmiotowym postępowaniu według fundacji naruszono zasadę sprawiedliwego procesu wyrażonego w art. 45 ust 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. oraz art. 6 ust 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r.

Naruszenie ww. zasady przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w zakresie bezstronności sądu orzekającego wynikało według organizacji pozarządowej na bezpodstawnym zróżnicowaniu jej praw względem strony przeciwnej, zastosowaniu błędnie sformułowanych, niezgodnych z zebranym materiałem dowodowym bezpodstawnych wniosków pod z góry przyjętą tezę wynikającą z dotychczasowej linii orzeczniczej Sądu Apelacyjnego w Warszawie oraz na podstawie subiektywnych ocen sędzi referenta, popartych bezkrytycznie przez skład sędziowski mimo rażącego naruszenia obowiązującego prawa lub jego błędną wykładnię stosując zapisy ww. Konwencji haskiej formalistycznie w oderwaniu od innych aktów prawa międzynarodowego publicznego jak Konwencja o prawach dziecka, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r. a także Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz niezgodne ze stanem faktycznym, logiką i doświadczeniem życiowym do uzasadnienia przez sąd twierdzenia o niespełnieniu przesłanek do niewydania dziecka za granicę zgodnie z art. 13 b Konwencji dotycząca cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę.

Poza tym fundacja stwierdziła naruszenie art. 45 ust 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. oraz art. 6 ust 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r. dotyczących praw dzieci wynikających z Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r. w zakresie art. 12 ust 1 i 2 tj. prawa dziecka do wypowiedzenia się w postępowaniu sądowym jego dotyczącym oraz art. 5, 8 i 18 tj. prawa dziecka do wychowania w rodzinie mimo pierwszoplanowej roli wychowawczej pani Justyny Kozak na okoliczność zaistnienia przesłanek z art. 12 oraz art. 13 b Konwencji haskiej.

Ze względu na ww. bezpodstawne naruszenie praw pani Justyn Kozak i jej dzieci, w których imieniu mogła występować przed Sądem Apelacyjny w Warszawie, który z doświadczenia procesowego fundacji w sprawach ACa 712/18, I ACa 38/20 i innych, wynika, że w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie obowiązuje linia orzecznicza prymatu szybkości postępowania oraz stronniczości orzeczniczej wobec kobiet, które wyjechały z dziećmi, kierując się ich najlepiej pojętym interesem, ww. sąd definiuje pobyt dziecka za granicą Polski jako lepszy jak wynika z wielu uzasadnień.

O wyżej wskazanym subiektywnym poglądzie sędziów orzekających w tych sprawach świadczą ich wypowiedzi ww. sprawach, w których stwierdzili m.in. że matka może pojechać do Nowego Jorku na zasiłek, brak wiedzy co do miejsca pobytu dziecka przez sąd, mimo iż było już wydane do Włoch, ograniczenia prawa do sądu poprzez oddalenia wniosków organizacji pozarządowych bez wydania postanowienia w sprawie wydanych do Austrii dzieci czy w tych i innych sprawach odbieranie prawa wypowiedzi dzieci w postępowaniach ze względu na subiektywną ocenę sędziów co do zbyt młodego wieku dzieci oraz preferując powrót do kraju za granicą, mimo że dzieci po długo prowadzonych postępowaniach w Polsce, o czym świadczą statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości, przystosowały się do nowego środowiska, a więc narusza się ich prawo do wysłuchania oraz do bezstronnego i nieprzewlekłego rozpatrzenia sprawy.

Nadto, kwestionowane orzeczenia według fundacji naruszyło zasady sprawiedliwości społecznej. Dla wykładni pojęcia „sprawiedliwość społeczna” należy sięgnąć do dotychczasowego orzecznictwa dotyczącego art. 2 Konstytucji oraz określenia Rzeczypospolitej Polskiej jako demokratycznego państwa prawa, realizującego zasady sprawiedliwości społecznej. Do pojęcia „sprawiedliwość społeczna” odnosi się orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, chociażby w takich sprawach jak K 2/97 z dnia 22 grudnia 1997 r. w z związku, z czym pogląd tam wyrażony oraz zawarty w doktrynie uznać należy, że zachowujące swoją aktualność.

Niezależnie od przyjęcia czy sprawiedliwość społeczna jest klauzulą generalną, dyrektywą o charakterze programowym, naczelną zasadę ustroju czy zasadą prawa konstytucyjnego wskazać należy, iż w stanie faktycznym niniejszej sprawy można dostrzec jej naruszenie. Jednostka w sposób oczywiście słabsza, jaką jest dziecko, którego była de facto przedmiotem nie mogła w pełni skorzystać z prawa do sądu i prawa do obrony zaś w chwili, gdy sąd pierwszej instancji ocenił, że jej wydanie poza Polskę jako naruszające ich prawa ujęte w art. 13 b, ale także art. 12 ze względu na ich przystosowanie się do nowego środowiska, Sąd Apelacyjny w Warszawie poza kognicją sądu odwoławczego ocenił fakty i dowody, wyciągając subiektywne wnioski pasujące do swoich poglądów wyrażonych w linii orzeczniczej dotyczących spraw z ww. Konwencji.

Niewiele ma to wspólnego z dystrybutywną koncepcją sprawiedliwości ujętą w ww. orzeczeniu K 2/97. Nie sposób uznać, by postępowanie sądu ww. sprawie polegało zastosowaniu się do zasady równej dystrybucji wartości podlegających rozdziałowi z ewentualną modyfikacją w sytuacji, gdy nierówna dystrybucja będzie korzystna dla każdej jednostki. Tym bardziej, iż zasady sprawiedliwości społecznej wiążą się merytorycznie z przyrodzoną i niezbywalną godnością człowieka (art. 30 Konstytucji), a ta wymaga, by każdy był traktowany bezstronnie i sprawiedliwie, wedle miary jednakowej dla wszystkich (L. Garlicki, M. Zubik (red.) Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz s.158 Warszawa 2016). Zasady sprawiedliwości społecznej ze względu na znaczenie chronionych przez nie wartości mają ogromny wpływ na wykładnię prawa, przede wszystkim konstytucji, lecz także innych aktów normatywnych (tamże s. 173).

Przekładając te rozważania na grunt niniejszej sprawy, uznać należy, że nie pozostaje w zgodzie z zasadami sprawiedliwości społecznej stawianie barier w dochodzeniu do prawdziwych ustaleń faktycznych, pomijając prawa dziecka w sprawach dotyczących ich najlepiej pojętego interesu, które po długich postępowaniach już przystosowało się do nowego środowiska i po tak długim czasie spraw wydawanie je obcemu organowi centralnemu może wpłynąć na zaburzenie zdrowia psychicznego dziecka na lata.

Sąd Apelacyjny w Warszawie niewątpliwe kierował się zasadą stabilności orzecznictwa, acz pozostająca niewątpliwie wartością, nie ma ta zasada charakteru absolutnego. Nie jest jej celem też ochrona pozostawania w obrocie rozstrzygnięć, co do których istnieje wysokie prawdopodobieństwo niezgodności z obiektywnie istniejącym stanem faktycznym. Podkreślenia wymaga, iż rozstrzygnięcie sądu drugiej instancji nie może dotyczyć subiektywnej ocen dowodów i faktów wedle subiektywnego, a więc stronniczego rozpatrywania sprawy a ma funkcję kontrolną wobec postanowienia pierwszej instancji, natomiast w niniejszej sprawie Sąd Apelacyjny w Warszawie wchodzi w polemikę stronniczo, przedstawiając twierdzenia wnoszącego apelację jako stan obiektywny, a faktycznie wpisując własne subiektywne bezpodstawne nieodnoszące się do materiału dowodowego oceny pani Justyny Kozak wchodząc w rolę adwokata strony oraz wykraczając poza rolę bezstronnego sądu, co można zauważyć w uzasadnieniu.

Sąd Apelacyjny w Warszawie polemizując z ustaleniami Sądu Okręgowego w Lublinie, wybiórczo także cytuje art. 13 ww. Konwencji, nie uwzględniając istotnego i integralnego do obu przesłanek z punktu, a i b zapisu w Konwencji „ […] Władza sądowa lub administracyjna może również odmówić zarządzenia powrotu dziecka, jeżeli stwierdzi, że dziecko sprzeciwia się powrotowi oraz że osiągnęło ono wiek i stopień dojrzałości, przy którym właściwe jest uwzględnienie jego opinii. Przy ocenie okoliczności określonych w niniejszym artykule władza sądowa lub administracyjna powinna brać pod uwagę informacje dotyczące sytuacji społecznej dziecka, dostarczone przez organ centralny lub inną właściwą władzę państwa miejsca stałego pobytu dziecka”, w związku z czym stosuje błędną wykładnię wyżej wymienionego przepisu niezależnie od błędnej oceny dowodów całkowicie sprzecznie z doświadczeniem życiowym dotyczącym życia na emigracji.

W związku z powyższym fundacja dodatkowo wniosła na podstawie art. 388 ust. 1 k.p.c. o wstrzymanie zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego postanowienia oraz zabezpieczenie przy pani Justynie Kozak dzieci ze względu na najlepiej pojęty interes dziecka, którym jest zachowanie przez dziecko zdrowia psychicznego tj. mogących przez tę izolację wystąpienia nieodwracalnego uszczerbku na psychice dziecka w syndromie stresu pourazowego PTSD. Fundacja w zakresie występowania syndromu stresu pourazowego u dzieci izolowanych od pierwszoplanowych opiekunów prowadzi własne badania psychologiczne, z których wynika, że dzieci oderwane w tych postępowaniach sądowych od osób, które uważają za rodziców, mają zaburzenia psychosomatyczne oraz stany lękowe, które mogą wpłynąć na kształtowanie się ich osobowości i ewentualne jej zaburzenia w przyszłości w związku z tym dzieci powinny pozostać przy pani Justynie Kozak.

Rzymska maksyma na Sądzie Najwyższym RP w Warszawie mówi: „Najwyższe prawo bywa najwyższym bezprawiem”.